Cześć! Tak, wiem, bardzo dawno nie wchodziłam na bloga, ale musicie mi to wybaczyć... Nie miałam czasu. Teraz będę się starała nadrobić te braki.
Co do ekhem, to powiem tak: zbliżyliśmy się do siebie. Rozmawiamy regularnie na fb. Co prawda, w realu, nie, ale ostatnio zrobiłam coś, co mnie ośmieliło, więc chyba uda mi się z nim pogadać. Zresztą, wiem, że on tego chce... :))
Zbliża się Dzień Wszystkich Świętych. Halloween? Też, ale ja tego nie obchodzę. Nie jest to święto polskie i czci się w nim potwory. Miałabym wyrzuty sumienia.
W szkole nic ciekawego się nie dzieje. Pamiętacie Kacpra, który zemdlał na lekcji? On strasznie zaczepia dziewczyny i czasami zachowuje się BARDZO dziwnie. Przez niego mamy w klasie już kilka (jak my to określamy) zboczycielek!
Moja siostra tydzień temu kupiła sobie czteroletniego rasowego kota i dzisiaj przywiezie go na kilka dni do mojego domu. Już się boję!
Chyba już kończę, bo mam dzisiaj jeszcze dodatkowy angielski... Papa! :*
czwartek, 30 października 2014
niedziela, 5 października 2014
5 października 2014 r.
Z ekhem jest coraz lepiej! :) Dwa razy gadaliśmy dosyć długo na fejsie. Dowiedziałam się o nim dużo ciekawych rzeczy np. że skończył pierwszy i drugi stopień szkoły muzycznej gry na pianinie, a w tym roku poszedł do pierwszego stopnia szkoły muzycznej gry na trąbce. On jest niesamowity!! Dzisiaj w kościele będę czytać z Anią (na zmianę) modlitwę powszechną, więc postaram się czytać głośno i wyraźnie, bo uwielbiam, kiedy ekhem mnie chwali! <3
Ze szkolnych spraw, to w poniedziałek taki Kacper z mojej klasy zemdlał na polskim. To było zupełnie niespodziewane. Siedzimy sobie, pani coś tłumaczy, a tu bum!, i widzimy, że krzesło i Kacper leżą na Ziemi. Ktoś szybko biegnie po pielęgniarkę, Karolina (siostra Kacpra) zaczyna płakać... Nieźle! Ale potem mieliśmy historię (najbardziej stresujący przedmiot, uczy nas go wicedyrektor) i szczęściarz, rzecz, jasna, na nią nie poszedł!
Chyba kończę. Pa pa! :*
Ze szkolnych spraw, to w poniedziałek taki Kacper z mojej klasy zemdlał na polskim. To było zupełnie niespodziewane. Siedzimy sobie, pani coś tłumaczy, a tu bum!, i widzimy, że krzesło i Kacper leżą na Ziemi. Ktoś szybko biegnie po pielęgniarkę, Karolina (siostra Kacpra) zaczyna płakać... Nieźle! Ale potem mieliśmy historię (najbardziej stresujący przedmiot, uczy nas go wicedyrektor) i szczęściarz, rzecz, jasna, na nią nie poszedł!
Chyba kończę. Pa pa! :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)